prezent na dzień dziecka

Właśnie dzisiaj umówiłam się na bardzo ważne spotkanie. Przypadnie 1 czerwca.

Spotkanie to może diametralnie odmienić moje życie i spełnić marzenie, które noszę w sercu jakieś 25 lat. Albo i dłużej. Dotyczyć będzie możliwości przyjęcia na studia, na które – w warunkach aplikacji – nie mam w ogóle kwalifikacji.

Mimo tego pragnienie, ale również moja gotowość także na odmowę spowodowały, że napisałam maila do dyrektorki szkoły z prośbą i motywacją jaka mi towarzyszy, aby studiować na tej konkretnie uczelni.

Pani dyrektor zadzwoniła i powiedziała, że mam coś, co bardzo ceni u swoich studentów: determinację. Z tą determinacją wyruszam na potkanie z obiema dyrektorkami uczelni, na której mi zależy. Póki co, nie mam lęku, ale na pewno się pojawi, zawsze się pojawia w takich sytuacjach i jest to naturalne.

Natomiast to, co dla mnie ważne to symbolika daty, w której się spotkamy: jest to Dzień Dziecka. Zawsze będziemy dziećmi dla swoich rodziców, ale także do końca życia będziemy nosić w sobie wewnętrzne dziecko, które wymaga naszej atencji, troski i niejednokrotnie przytulenia. Właśnie tej części mnie, może już trochę starszemu dziecku, sprawiam swoim wyjazdem prezent – ogromny prezent.

I nawet jeśli nie zostanę przyjęta na studia po tej rozmowie, nie będę tego odczuwać jako porażki, choć na pewno będzie mi przykro. Potraktuję to jako doświadczenie. Może tak się stać dzięki pracy,  którą wykonałam i dalej wykonuję od lat, prowadząc siebie wciąż naprzód, do życia.

Zachęcam, aby choć na lody zabrać swoją małą dziewczynkę czy małego chłopca.